niedziela, 6 sierpnia 2017

Hannah Richell, „Dom na szczycie klifu”


HANNAH RICHELL, „DOM NA SZCZYCIE KLIFU”, PRZEŁOŻYŁA HANNA PASIERSKA, WARSZAWA 2012

Główną bohaterką powieści jest Dora – młoda kobieta, powoli układająca sobie życie, odnosząca sukcesy w życiu prywatnym i zawodowym.

Kiedy Dora dowiaduje się, że jest w ciąży – boi się zostać matką. Dzieje się tak z powodu wydarzeń, które miały miejsce wiele lat temu w rodzinnym domu.

Dora miała rodzeństwo – starszą siostrę Cassie i młodszego braciszka Alfiego. Mieszkała z rodzicami w pięknym, lecz trochę przerażającym domu na skraju klifu. Jej rodzice Richard i Helen do pewnego momentu byli szczęśliwą parą. Niestety Helen nie podobało się małomiasteczkowe życie i obwiniała męża za przeprowadzkę z Londynu do Clifftops. Pewnego lata na koniec wakacji doszło do rodzinnej tragedii – zaginął brat pozostawiony pod opieką sióstr.

Spowodowało to gigantyczne cierpienie zarówno rodziców, jak i dziewczynek, które zostały obwinione o śmierć brata. Nawet nie wszystko rozumiały z tego co się dzieje, a niosły ze sobą brzemię przez dorosłe życie.

Dora postanawia porozumieć się z każdym z osobna. Pojednanie zaczyna od matki – niestety pierwsza próba jest bolesna i nieudana. Ale powoli fakty zaczynają się układać, więcej pilnie strzeżonych szczegółów wychodzi na jaw i Dora dostrzega, że nie ona jedna zawiniła, a może nawet zawiniła najmniej.

Podsumowanie:

Książka nieco trudna, ale wciągająca. Porusza niełatwe tematy – straty, cierpienia, przebaczenia. Autorka próbuje się zmierzyć w swojej książce z poważną tematyką, wplatając ją w losy rodziny.


Książka niesie ze sobą jednak pewne światełko i naukę. Nie możemy zmienić przeszłości, ale możemy zadbać o teraźniejszość. Nie możemy zmienić tego, co się wydarzyło, ale możemy zmienić nasz stosunek do wydarzeń. Nie możemy przywróć życia, ale możemy dbać o nowe życie. Nie warto na siłę zapominać o przeszłości, czasem konfrontacja to najlepsze co możemy dla siebie zrobić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz