niedziela, 25 września 2016

Maeve Haran, "Najlepsze chwile w życiu",



MAEVE HARAN, "NAJLEPSZE CHWILE W ŻYCIU", WARSZAWA 2016

To pierwsza książka, którą przeczytałam dzięki Legimi – internetowej aplikacji umożliwiającej czytanie za niewielkie pieniądze, a nawet zupełnie za darmo. W moim przypadku działa ta druga opcja, ponieważ skorzystałam ze specjalnego kodu, który bezpłatnie rozdaje Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie. Koniecznie zapytajcie w swoich placówkach.

Co prawda jeszcze do końca nie rozgryzłam wszystkich funkcji tej aplikacji, ale teraz, kiedy pierwsza książka przeczytana, może być już tylko lepiej. Serdecznie Wam polecam – aplikacja ma możliwość synchronizacji z innymi urządzeniami, dzięki czemu możliwe jest czytanie na komputerze, telefonie lub czytniku i to dokładnie od miejsca, w którym przerwaliśmy. Duże udogodnienie.

Dzięki Legimi uzyskałam dostęp do kolejnych fascynujących tytułów i po prostu nie wiem, jak znajdę czas, by przeczytać wszystko, co bym chciała.

O czym jest książka?

Bohaterkami książki są cztery koleżanki Claudia, Sal, Laura i Ella. Znają się od czasów studiów, a mają po 60 lat. Ich życie choć barwne, nie jest pozbawione problemów, a nawet dramatów.

Choć różnią się zarówno temperamentem, doświadczeniem życiowym jak i sytuacją rodzinną, łączy je zaskakująco wiele – wspólne poczucie humoru i comiesięczne spotkania, które trwają już od 40 lat. Sal jest typową karierowiczką, ale czy na pewno? Może się wydawać, że ta chłodna postać niczym nie zaskoczy, a jednak… Laura to oddana rodzinie pani domu, która musi się zmierzyć z kryzysem, którego w ogóle się nie spodziewała i to akurat w 25 rocznicę ślubu. Ella stara się iść do przodu po długim okresie żałoby, a Claudia musi się mierzyć z przeprowadzką i chorobą rodziców. Choć historia jest napisana w lekkim i zabawnym tonie, to nie omija trudnych kwestii związanych z przemijaniem, starzeniem się i chorobami. Ale ta książka to przede wszystkim afirmacja życia.

Piękna powieść o przyjaźni, godnym starzeniu się i mozaikach rodzinnych.

Choć pozornie bohaterki tej powieści są starszymi paniami, przez co trudno mi młodej dziewczynie się z nimi identyfikować, to jednak tak się stało. Nie pamiętam kiedy tak przeżywałam losy fikcyjnych postaci! To całkiem ciekawe doświadczenie prawie się popłakać przy lekturze książki, która wcale nie jest wyciskaczem łez, a raczej słodko –gorzką opowieścią o życiu.

Podsumowanie

Czyta się z zapartym tchem. Ostrzegam Was, jeśli macie pilne projekty do ukończenia  - nie zaczynajcie tej książki, bo się nie oderwiecie! A jest naprawdę imponujących rozmiarów. Historia czterech przyjaciółek zajęła 560 stron!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz