poniedziałek, 25 lipca 2016

„Lato bez mężczyzn”


SIRI HUSTVEDT, „LATO BEZ MĘŻCZYZN”, WARSZAWA 2014

Niestety dzisiaj niepochlebna recenzja znajdzie się na moim blogu. Przeczytałam tę książkę tylko dlatego, że byłam w podróży i nie miałam nic innego do czytania. Okładka w bibliotece zachęciła mnie bardzo – „Zabawna, poruszająca i błyskotliwa(…)”. Niestety nie pośmiałam się, a wręcz przeciwnie – byłam zniesmaczona. Spodziewałam się w miarę lekkiej historii (na co wskazywała między innymi grubość książki i projekt okładki, który nasuwał skojarzenie z leniwym i powolnym odpoczynkiem na łonie przyrody). Niestety wielkie było moje rozczarowanie.

Główna bohaterka Mia zostaje porzucona przez męża, który odchodzi do młodszej kobiety. Przekreśla 30 lat małżeństwa i po prostu ją zostawia. Mia musi jakoś poskładać swój wewnętrzny świat, który po zdradzie runął jak domek z kart. Powraca w rodzinne strony, do małego miasteczka i tam prowadzi wakacyjny fakultet z poezji i pisania. Jej słuchaczkami i uczestniczkami warsztatów jest grupka nastolatek, które okazują zagubione i pełne sprzeczności. Mia jednak potrafi niekorzystną sytuację wykorzystać, by pozwolić swoim podopiecznym na lepsze poznanie własnej osobowości.


Książce wyraźnie brak celu. Została napisana, jakby Autorka w ogóle nie zdawała sobie sprawy, gdzie chce dotrzeć i niestety da się to wyczuć od razu. Jest słaba, nudna i właściwie niemal nic nie wnosi w życie czytelnika. 

2/ 10. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz