wtorek, 3 listopada 2015

Apteka literacka Niny George


NINA GEORGE, LAWENDOWY POKÓJ, KRAKÓW 2014, 

O czym jest ta książka?

Czytając tą książkę przypomniałam sobie, że mam wyobraźnię. Jest wysmakowana i wspaniale opowiada o wszystkich odcieniach życia – także tych bolesnych, jednak bez zbytniego patosu.

Ta książka jest jak fala. Wciągała mnie i irytowała na przemian. W pewnym momencie stwierdziłam, że nie dam rady dalej jej czytać i wtedy właśnie trafiłam na fragment, który zwierał głęboką myśl, która do mnie przemówiła.

Kim są bohaterowie?

Główny bohater to niemal 50 – letni Jean Perdu, który prowadzi Aptekę Literacką. Jesteście zaintrygowani co to za miejsce? Ja też byłam… Na barce utworzył miejsce, gdzie ludzie trafiali czasem przypadkiem, a czasem świadomie i dobierał im literaturę zgodnie z ich rzeczywistymi potrzebami. Dlaczego napisałam „rzeczywistymi”? Ponieważ księgarz potrafił nie sprzedać komuś książki, jeśli uznał, że na obecnym etapie życia bardziej zaszkodzi niż pomoże. A skąd to wiedział? Otóż miał niesłychaną intuicję, może nawet dar albo po prostu wyczuloną empatię na inny.

Bohaterką kobiecą jest Manon, którą poznajemy dzięki zapiskom z pamiętnika i ze wspomnień Jeana. Dlaczego tak? Co stało się Manon i dlaczego odeszła? Dowiecie się czytając kolejne rozdziały.

Ważną rolę odgrywa jeszcze pisarz Max, który staje się przyjacielem Jeana, pomimo dzielącej ich różnicy wieku.

Cytaty:

„Często zastanawiałam się, dlaczego nikt nie pisze już książek o życiu. Umrzeć potrafi każdy. Ale żyć?” (s. 29).

„Miłość jest jak mieszkanie. W mieszkaniu zaś należy korzystać ze wszystkiego, niczego nie zakrywać, ani nie >>chronić<<. Żyje naprawdę tylko ten, kto na dobre zamieszkał w miłości i nie boi się żadnego z pomieszczeń, nie lęka się żadnych drzwi. Kłótnia czy czuły uścisk – jedno i drugie jest tak samo ważne. Przyciągać się i odpychać. Kluczowe jest to, by korzystać z każdego pokoju miłości. Inaczej zadomowią się w nim duchy i złe zapachy. Zaniedbane pomieszczenia i domy bywają wszak upiorne i cuchnące.” (s. 132).

„Najważniejsze rzeczy należy robić powoli.” (s. 287)

„Pociecha kuchenna. Uczucie, gdy na kuchni perkocze jakaś smakowita potrawa, szyby w oknach są zaparowane, a ukochana zaraz usiądzie z tobą do stołu i pomiędzy jednym a drugim kęsem będzie spoglądać na ciebie z zadowoleniem.” (s. 321).

Podsumowanie:


Po tę książkę śmiało mogą sięgać zarówno mężczyźni jak i kobiety. Każdy odnajdzie coś dla siebie. Jest napisana w subtelny sposób, wspaniałym literackim językiem. Mam wrażenie, że ta powieść to jedna wielka metafora życia i śmierci. Każdy może ją zrozumieć na swój sposób – na tym również polega piękno niebanalnej literatury. Ja odbieram tą książkę jako pochwałę życia. Dla mnie przemiana jaką przechodzi Jean jest pozytywna, mimo upływu ponad 20 lat. Nie chcę zdradzać Wam zbyt wielu szczegółów, ale naprawdę polecam na jesienne wieczory. Najlepiej czyta się z kubkiem parującej herbaty w pobliżu J .


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz