Przejdź do głównej zawartości

Agnieszka Maciąg, „Smak szczęścia”




AGNIESZKA MACIĄG, „SMAK SZCZĘŚCIA”, KRAKÓW 2015

Trochę jestem rozczarowana tą książką. „Smak świąt” czytałam w zeszłym roku i byłam zachwycona. Spodobały mi się przepisy, dobre rady i styl Autorki.
Czytając „Smak szczęścia” miałam momentami odczucie, że to już jest wtórne, że już to wcześniej widziałam albo na blogu albo w poprzednich książkach Autorki.

O czym jest ta książka?

„Smak szczęścia” jest podzielony na kilka części: dieta, uroda, wewnętrzna harmonia, joga, natura i piękno. Jeśli chodzi o część poświęconą diecie, Czytelnik znajdzie tu szczegóły dotyczące m.in. diety niełączenia. Już kolejny raz słyszę o tym sposobie odżywiania (bo ten termin o wiele bardziej tu pasuje).  Jest to temat warty uwagi.

W dalszych częściach Autorka skupia się na zagadnieniach takich jak stres, ruch na świeżym powietrzu, prawidłowy oddech, dary natury.

Podsumowanie:

Dla wielbicieli Pani Agnieszki Maciąg książka z pewnością będzie interesująca. Ja również dowiedziałam się kilku interesujących rzeczy, jednakże spodziewałam się odrobinę czegoś innego. Niewątpliwym plusem jest to, że Autorka zachęca do świadomego życia, dbania o zdrowie, sposób odżywiania, ubierania, postawę. To trochę takie kompendium dbania o siebie. Ponieważ lektura ta porusza różne zagadnienia, może stanowić bazę do sporządzenia indywidualnego planu poprawy samopoczucia. Książka dodatkowo wzbogacona jest o piękne zdjęcia, które mają wartość artystyczną.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Martyna Wojciechowska, „Automaniaczka. Od Rometa do Rajdu Dakar”,

MARTYNA WOJCIECHOWSKA, „AUTOMANIACZKA. OD ROMETA DO RAJDU DAKAR”, WARSZAWA 2011 Nie pasjonuję się motoryzacją, ale ta książka naprawdę mnie zaciekawiła! Martyna w niezwykły sposób opisuje swoje młodzieńcze wybryki, chęć dorównania kolegom na motorach, upór w dążeniu do celu. Opowiada o swoim dzieciństwie, przesiadywaniu z tatą, który przybliżał jej tajniki motoryzacji.  Najbardziej jednak podoba mi się zapis emocji towarzyszących pokonywaniu trasy Rajdu Dakar. Niesamowite! Przez co nasza polska dwuosobowa załoga musiała przejść! Martyna kilkanaście dni rajdu opisuje w dużym skrócie, ale stara się przybliżyć najciekawsze sytuacje, emocje, skrajne zmęczenie, spartańskie warunki, walkę do końca. Trasę rajdu pokonała z doświadczonym kolegą Jarkiem Kazberukiem. Edycja, w której brali udział należała do jednej z najtrudniejszych, rajd ukończyło zaledwie 30% załóg, które wyruszyły. I dokonali tego bez całego profesjonalnego zaplecza, które towarzyszy zawodnikom najwyż...

Garść inspirujących linków nie tylko dla miłośników czytania

Kochani! Korzystając z wczesnej pobudki postanowiłam przygotować dla Was wpis inny niż do tej pory. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Wybór linków nie jest przypadkowy i choć niektóre teksty są bardzo długie, nie zniechęcajcie się przedwcześnie. Miłej lektury! Ten wpis spowodował, że przypomniałam sobie jak wspaniała jest sztuka i jak bardzo można być  kreatywnym  .    Coś bardzo na czasie dla mnie (naprawdę przydatne rady jak zebrać się do pisania pracy)  . A czy Wy chorujecie na książkoholizm ?  Uszczypliwe, ale coś w tym jest ( choć moim zdaniem nie należy generalizować) tutaj . Krótko o poszukiwaniu pasji  . Artykuł o roli książek w naszym wnętrzu – „Nie oceniaj książki po okładce, a inteligenta po regale”   PS Pewnie już zauważyliście, że dla mnie zdjęcia są równie ważne jak książki.

Muzeum Powstania Warszawskiego + lista książek

Herbich Anna, Dziewczyny  z  Powstania , Znak Horyzont, Kraków 2014, Richie Alexandra, Warszawa 1944. Tragiczne powstanie , W.A.B., 2014, Bratny Roman, Kolumbowie. Rocznik 1920 , Państwowy Instytut Wydawniczy, 1984, Łubieński Tomasz, Ani tryumf ani zgon , Nowy Świat, 2004,   Kowaleczko - Szumowska Monika, Galop 44 , Egmont Polska, 2014.  Ostatnie dni były dla mnie bardzo bogate w nowe doświadczenia. Gościłam w Warszawie i swoje kroki skierowałam w pierwszej kolejności do niesamowitego muzeum, o którym słyszałam wiele dobrego. Mowa o Muzeum Powstania Warszawskiego – miejscu niezwykłym, co podkreślają nie tylko Polacy. Na zwiedzanie przeznaczyłam ok 3 godzin. Nie udało mi się dokładnie obejrzeć wszystkiego, ale to, co najważniejsze nie umknęło mojej uwadze. Pierwszą rzeczą, która mnie zaskoczyła była niesamowita oprawa dźwiękowa. W Muzeum bije serce, nie tylko w przenośni. Uczucie jest niesamowite. Byłam również zaskoczona frekwencją odwie...